pilotppg.pl

Naszą pasją są przestworza...

Meteory Grecja
Kanał koryncki
Kathisma beach
Lefkada
Aggelohori
Meteory
Paramotors pilot's
facebook_page_plugin
×

Uwaga

Please enter your Disqus subdomain in order to use the 'Disqus Comments (for Joomla)' plugin. If you don't have a Disqus account, register for one here

Grecja PPG 2014

29.04.2014 dzień ósmy w Grecji

Tego dnia wyjechaliśmy o 7:00, przejazd przez Saloniki w nieodpowiednim czasie wygenerowałby stratę czasu a tego chcieliśmy uniknąć. Przed 9-tą byliśmy już na miejscu, jari poinformował nas, że mamy wstępną zgodę na przelot między 12-14. Startowisko było położone nieopodal stoczni z kamyczkowym podłożem, zabójcą śmigieł. Wiatr wiał jeszcze od lądu więc mieliśmy mnóstwo czasu na przygotowanie. Z zagrożeń jakie na nas mogły czyhać to lot z sufitem 80 metrów, przez kilka kilometrów nad wodą z ominięciem stoczni, następnie długi kamienisty klif z brakiem miejsca do bezpiecznego lądowania i dopiero wspomniana promenda.

Stacho  z MackiemWszyscy greccy piloci latają z AGAMA-mi co u nas jest rzadkością, nasza ekipa która miała lecieć, miała kamizelki i jako jedyny z AGAMĄ był Adam. W sumie było nas pięciu. Wyjęliśmy cały nasz dobytek z przyczep i zaczęliśmy się rozkładać, gdy nagle zadzwonił telefon do Jarego. Smutna to była dla nas wiadomość bo właśnie cofnęli nam zgodę. Wkurzeni poskładaliśmy znowu wszystko do przyczep i pojechaliśmy 30 km dalej gdzie mieliśmy polatać nad deltą rzeki. Już w czasie drogi wjeżdżając w wyższe partie terenu wjechaliśmy w chmury, i tak było aż do miejsca gdzie przyjechaliśmy startować. Ani grama błękitu nieba i nie mówić nic o słońcu. Pogoda nie wszystkich napawała do latania ale kilku się zdecydowało. Jak się zbieraliśmy wypogodziło się pięknie, poczekaliśmy jeszcze na Jariego aż wyląduje i umówiliśmy się z nim w Katerini na plaży dnia następnego. Po południu nastąpiło pakowanie i sprzątanie terenu i kolejny dzień urlopu przechodził powoli do historii. Pozostał niesmak a nawet niedosyt anulowanej decyzji z wieży ale cóż może kiedyś się tam przelecimy. Jeszcze tej nocy nasza dziesięcioosobowa grupa uszczupliła się o Rafała, którego o czwartej nad ranem zawieźliśmy na lotnisko i poleciał do Polski.

Pozdrawiam

Mariusz Dziuba (Mecenas)

wraz z całą ekipą.