pilotppg.pl

Naszą pasją są przestworza...

Kanał koryncki
Aggelohori
Meteory Grecja
Meteory
Lefkada
Paramotors pilot's
Kathisma beach
×

Uwaga

Please enter your DISQUS subdomain in order to use the 'DISQUS Comments for Joomla!' plugin. If you don't have a DISQUS account, register for one here

Grecja PPG 2017

Siódmy dzień w Grecji

Ten dzień dla ekipy z Chryslera, był już ostatnim dniem pobytu w Grecji. Paweł, Sławek i Weronika z uwagi na wcześniejszy wyjazd zadokowali się w pensjonacie i ostatnią noc spędzili w pobliskiej miejscowości. Rano uzupełniliśmy braki paliwowe na stacji paliw i na startowisku byliśmy koło 9-tej gotowi do kolejnych podniebnych podróży. Szaleństwa znowu nie było końca. dzien 7 (1)Zrobiliśmy sobie wycieczkę do Neos Marmaras a po drodze mijaliśmy bardzo ekskluzywny hotel Porto Carras z góry wyglądał naprawdę imponująco. dzien 7 (2)Po półtorej godzinie wiszenia posiadaliśmy na ziemi i powoli zaczęliśmy się składać. Tu powoli nasze drogi zaczęły się rozchodzić. Zatrzymaliśmy się jeszcze na drobne zakupy u Soni to taka fajna babka handlująca całym wachlarzem owoców, warzyw, oleju itp. przy drodze a zawsze się tam zatrzymujemy jadąc na Sitonię i robimy zakupy. Przez kilkanaście kilometrów jeszcze gadaliśmy na radiu z naszymi kompanami aż eter umilkł. Jari jechał z Adamem a my za nimi aż w końcu dotarliśmy do Agelohori. Od razu zmartwił nas widok kitesurfera. Jeżeli oni latają to my mamy para waiting. Tak było i tym razem, z latania nici więc poszliśmy się kąpać. Było już zdrowo po 16-tej, wiatr nic nie słabł a nasze brzuszki zaczęły sie domagać amu, więc pojechaliśmy do sklepu po kiełbaski i zrobiliśmy na sprzęcie Jarego pożegnalnego grilla. Tak przy okazji odwiedził nas stary znajomy piesek, którego od kleszczy rok temu wybawił Adam, w między czasie pojawiło sie pięć żółwi a na grilu powoli dochodziła kiełbaska. dzien 7 (4)

dzien 7 (5)

dzien 7 (6)

dzien 7 (3)


Pożegnaliśmy się z Jarim i koło 18-tej dotarliśmy do Panosa, przepakowaliśmy wszystkie graty na jutrzejszy dzień, szybka kąpiel, zrzut materiału na laptopa, ładowanie telefonów po lampce wina na błogi sen i zaraz była pobudka...