Polish English French German Greek Norwegian Spanish Ukrainian

pilotppg.pl

Naszą pasją są przestworza...

×

Uwaga

Please enter your DISQUS subdomain in order to use the 'DISQUS Comments for Joomla!' plugin. If you don't have a DISQUS account, register for one here

Kenia PG 2015

Wyprawa do Kenii

Krótka opowieść z wyprawy do Kenii

Do Nairobi dolecieliśmy z przesiadką. Najpierw liniami KLM do Amsterdamu a stamtąd Kenyan Airlines razem 11 godzin lotu.

Muszę powiedzieć ze pierwsze wrażenie po wylądowaniu nie jest zbyt pozytywne dla nas europejczyków. W każdym razie ja odczuwałem niepokój.

Sami czarni żadnych białych i w dodatku natrętnie starających się namówić nas żebyśmy skorzystali z ich usług transportowych.

Z Nairobi do Iten (naszego punktu docelowego) jest 350 km więc musieliśmy się na coś zdecydować. Perspektywa jazdy małym ciasnym busikiem ( Matatu ) z lokalesami i naszymi monstrualnymi plecakami i czas podroży 8 do 10 godzin sprawiła że zdecydowaliśmy się wynająć samochód z kierowcą.Wyprawa KSP do Kenii

Był to strzał w dziesiątkę bowiem dojechaliśmy w 5 godzin co w 30 stopniowym upale ma duże znaczenie.

Na miejscu zamieszkaliśmy w Belio Guest Hause małym moteliku który prowadzi Sylwia Kibet wielokrotna medalistka i mistrzyni olimpijska w biegach.

Tutaj warto wspomnieć że miasteczko Iten znane jest na całym świecie wśród biegaczy. Z racji tego że znajduje się powyżej 2400 tyś metrów idealnie nadaje się do trenowania kondycji przed sezonem. Dla nas jednak najważniejszym celem było latanie i o tym napiszę kilka słów.

Jeśli chodzi o styczeń to właściwie można latać codziennie jak się ktoś uprze to i po 8-9 godzin ;-) wydawałoby się że to raj. Od godziny 7.30 zaczyna wiać i można startować.

Pierwszą godzinę leci się na czystym żaglu zazwyczaj w kierunku południowym i taki lajcik sofcik jest przez 14 pierwszych kilometrów aż do wodospadu. Za nim znajduje się dość duży cypel który często ze względu na odchyłki znajduje sie na zawietrznej (ciekawe przeżycie). Dalej trzeba się mocno przyklejać gdyż zbocze nie jest tak równe jak wcześniej..równik

Po nabraniu wysokości kontynuujemy lot wspomagając się budzącą się termiką i tak aż 43 km.

Powrót wykonujemy już w wyraźnym turbo termo żaglu. Tutaj warto zaznaczyć że nie da się zbyt dużo podkręcić zwłaszcza do godziny 11. Max 3-4 zwitki i lecimy dalej.

Od godziny 11 zaczyna się dzikie rodeo kominy do +9 i takie same duszenia -9 jest naprawdę ostro i niebezpiecznie stale trzeba sie pilnować.

Start po godzinie 10 jest praktycznie niemożliwy ze względu na silny wiatr i nakładającą się na niego termikę.

Każdy z nas na tym wyjeździe miał większe lub mniejsze atrakcje i dopiero tutaj zrozumieliśmy co to znaczy aktywne latanie nie dające się porównać choćby z lataniem w takich miejscach jak Bassano del Grappa czy choćby Norma.

Po godzinie 12 można już wykręcić sie całkiem wysoko zwłaszcza że w kierunku północnym klif po pewnym czasie znika i staje sie regularnym górskim zboczem.

Tutaj latanie jest już trudniejsze, wykręca się kominy na poszczególnych górach i skacze się do następnych i tak cały dzień.

Generalnie nie ma tutaj problemu ze znalezieniem noszenia...problem to mieć psychikę i wytrzymać 8 godzin tej pralki ;-)

Jeśli ktoś lubi taki warun jest to miejsce dla Niego.Klify w Kenii

Co zaś sie tyczy skrzydeł  to przeważają 1-2 lub EN B resztę można policzyć na palcach obu rąk.

Nie wątpliwe atrakcją tego miejsca są też nieziemskie krajobrazy na górze płaskowyż który z wysokości wygląda prawie jak polska, Zbocze to częściowo dżungla a częściowo pojedyńcze chatki, wioski, tudzież szkoły dla dzieci.

Tysiąc metrów niżej jest zupełnie inny świat, wypalona dolina, karłowate drzewa i krokodylowa Keiro River.

Nasze obawy budził także sposób wydostania się w przypadku przygodnego lądowania w buszu i tu zastała nas miła niespodzianka.

Po wylądowaniu w jakimkolwiek punkcie pojawiają się ludzie jeden dwóch... pięćdziesięciu i po chwili proponują transport motocyklowy.

W zależności od tego jak daleko znajdujemy się od punktu startu ceny są różne od 200 do 2000 szylingów a czasem i więcej.

Naszym priorytetem było cało wrócić z tej wyprawy no i udało się.

Kolejny punkt na paralotniowej mapie świata odkreślony.

Pozdrawiam i do miłego

Nawrocki Michał